Blog > Komentarze do wpisu
ślub, ślub i po ślubie

Planowanie ślubu było męczące. Najpierw na jakie przyjęcie nas stać. Po drodze kupiliśmy suknię ślubną, smoking, omówiliśmy wszystko z księdzem. Później czy zrobimy imprezę w restauracji czy w innym miejscu. Zdecydowaliśmy się ostatecznie na lokal, gdzie wiemy jakie jest jedzenie i wiedzieliśmy, że nie stracimy fortuny. Kolejnym punktem do zaliczenia były zaproszenia, decyzja, że nie zapraszamy znajomych, a jedynie rodzinę. Smutne to było, jednakże wybraliśmy mniejsze zło. Udało się (tak się przynajmniej wydawało) zorganizować komfortowy dojazd dla mojej rodziny. Nawet był mini wieczór kawalerski i krótki wieczór panieński.

Później jednak wyszły problemy. Samochód okazał się stary i nadający się bardziej do transportu rzeczy, a nie siedmiu osób wraz z dziećmi. Matka panny młodej miała pracować w weekend, w który miało dojść do ceremonii, a moja siostra postanowiła przywieźć psa, który załatwia się, gdzie chce (bo jest jeszcze szczeniakiem). Do tego zapomniałem rozłożyć winietek na stole śpiesząc się na ślub (na sali byłem 90 minut przed mszą). A na koniec świadek zapomniał dowodu osobistego i wyszło półgodzinne spóźnienie ślubu (dobrze, że nie było ślubu o 15).

Ogólnie mogło być lepiej, dłużej i z znajomymi. Mógł być lepszy samochód. Mogły być winietki i dzięki temu rodziny by się nieco wymieszały. W sumie dobrze, że przeżyłem. Fajnie, że zatrudniliśmy animatorkę dla dzieci. Muszę jednak stwierdzić, że błędy popełnia się zawsze jak się robi coś pierwszy raz. Mam nadzieję, że drugiego razu nie będzie.

sobota, 01 października 2016, rafaelo1983

Polecane wpisy

  • nie ma, że nie boli

    Człowiek rodzi się samotny i umiera samotny (czasami niektórzy twierdzą, że nawet żyje samotny). Ktoś tak powiedział, a ja zdecydowanie potwierdzam, że znajomi

  • witaj na świecie

    Minęło już kilka miesięcy od kiedy ostatni raz napisałem coś na tym blogu. Trochę się zmieniło od tego czasu. Oświadczyny już były, ale to nie jest warte odnoto

  • byłem na ślubie, czyli trzy wesela i pogrzeb

    Zdecydowanie było to lato ślubów. Mogły być to wakacje, aż czterech wesel, jednakże pierwsze pokrywało się z innym. Najmilej będę wspominał ostatnie. Przecież m